poradnik jak rozpoznać tekst z chatagpt

To na bank pisało AI – 13 sposobów, jak rozpoznać tekst z Chata GPT

Zastanawiasz się, jak rozpoznać tekst z Chata GPT? Mnie zajmuje to jakieś 3 sekundy. Mój radar jest dość czuły, bo pracuję w branży od lat. Znam proces tworzenia treści od podszewki i wiem, ile pracy trzeba włożyć w dobrze skonstruowany tekst. 

Żeby było jasne – sama namiętnie używam narzędzi AI. Nie ma w tym nic złego. Bardzo ułatwiają mi codzienną pracę.

Ale jeśli publikujesz tekst 1:1 prosto z Chata, bez żadnej redakcji, bez osobistego sznytu – to czuć, i to bardzo. 

Uważam, że w pracy copywritera z narzędzi AI warto korzystać mądrze. Tak, aby nie zatracić autentyczności. Bez powielania w nieskończoność tych samych informacji i spłycania przekazu. 

Właśnie dlatego stworzyłam listę 13 czerwonych flag, które pomagają rozpoznać tekst z ChataGPT. Zróbcie z nią, co chcecie. Przyda się zarówno właścicielom firm, jak i copywriterom, którzy sięgają po narzędzia AI. 


Zapraszam do uważnej lektury. 

Jak rozpoznać tekst z Chata GPT? Oto 13 czerwonych flag

 1. Jałowy język

„W dzisiejszym dynamicznie zmieniającym się świecie…”

„Nie sposób nie zauważyć, że technologia odgrywa coraz większą rolę…”

Brzmi znajomo? Tak nikt nie pisze. A już na pewno nie człowiek z krwi i kości w 2025 roku. Tego typu frazy są niemal cytatami z kiepskich przemówień, raportów albo wypracowań licealnych. Jałowy język to taki, który brzmi poprawnie, ale nie mówi nic konkretnego. Nie ma barwy i charakterystycznego tonu. 

Narzędzia AI, zwłaszcza używane „na sucho”, często sięgają po tego typu klisze. Szczególnie wtedy, gdy prosisz je o wstęp do artykułu, posta blogowego lub maila sprzedażowego.

Dlaczego tak się dzieje?

Bo modele językowe „uczą się” z dużych zbiorów treści, w których roi się od tego typu wstawek. Sztuczna inteligencja nie czuje, które frazy są wyświechtane, a które prawdziwie angażujące.

Jak to naprawić?

  • Zamiast ogólników, zaczynaj od konkretu: pytania, krótkiej historii, statystyki, obserwacji z życia.
  • Pisz tak, jakbyś mówił_a do drugiej osoby, a nie jakbyś przemawiał_a na konferencji dla robotów.

Sprawdź także: Jak pisać bardziej przyjazne teksty?

2. Hipnotyczny rytm i brak dynamiki

Tekst pisany przez AI często przypomina marsz w jednym tempie:

  • Zdanie twierdzące.
  • Kolejne zdanie twierdzące.
  • A potem znowu.

Nie ma dłuższych zdań, akcentów, zaskoczeń, pauzy, pytań retorycznych i wykrzykników. Wychodzi nam z tego strukturalna monotonia. Taki tekst może być poprawny pod względem gramatyki i logiki, ale nudzi już po pierwszym akapicie. Brzmi bezpiecznie, przewidywalnie i… płasko.

Dlaczego tak się dzieje?

AI bez redakcji pisze według wzorca: „zdanie – spójnik – kolejne zdanie – podsumowanie”. Non stop tak samo. Nie kombinuje z rytmem, nie używa celowych pauz i nie zmienia długości zdań (lubi te krótkie, bo takie się dobrze czyta). Nie zna też naturalnej melodii ludzkiego języka – tej, która sprawia, że czytając, słyszysz głos w głowie.

Jak to naprawić?

  • Wrzucaj do tekstu własne zdania, pisane ludzkim tonem. 
  • Dodawaj pytania retoryczne.
  • Zwracaj się bezpośrednio do czytelnika, odwołuj się do jego potrzeb i wątpliwości. 
  • Zmieniaj tempo. Pisz falami: raz wolniej, raz szybciej.
  • Wplataj elementy mowy potocznej.
  • Naucz swojego Chata lub Gema, jeśli używam Google Gemini pisać Twoim stylem. Wrzucaj mu swoje teksty i proś o naśladowanie. 

Pisanie to rytm. Jestem przekonana, że czujesz go lepiej niż narzędzia AI. 

3. Hasztagi w Stylu CamelCase

#TworzenieTreściSEO #ZautomatyzowanyMarketing #WzrostSprzedażyOnline

Jeśli widzisz hasztagi zapisane jak nazwy klas w Javie — witaj w świecie AI. ChatGPT (i jego cyfrowi koledzy) mają tendencję do stosowania tzw. CamelCase, czyli pisania każdego wyrazu w haśle wielką literą. Technicznie to czytelne. Algorytmicznie – sensowne. Ale człowiek?

Człowiek zazwyczaj pisze #wszystkomalymi, bo tak przyjęło się lata temu.

Oczywiście nie mam nic przeciwko generowaniu hasztagów przez AI, to bardzo wygodne. Sama często o nie pytam. Jednak warto wiedzieć, że łatwo po tym rozpoznać, że w tekście maczało palce „coś” jeszcze.

4. Poprawny, nudny ton


Niektóre teksty brzmią, jakby je napisał dział techniczny. Są poprawne, zgodne z zasadami języka, interpunkcja się zgadza, przecinki stoją jak żołnierze. Tylko że… nie da się tego czytać. Brakuje ludzkiego twistu, prawdziwych emocji i historii, które nie brzmią jak ściema. 

AI nie zaryzykuje ironii. Nie wrzuci sarkastycznego komentarza. Nie zrobi pauzy tylko po to, żeby złapać oddech. Ludzie mają swoje dziwactwa: piszą pytaniami, robią dygresje, przerywają zdania w połowie — dla efektu. AI wszystko wygładzi, wyrówna i uczesze. Będzie grzeczne i przez to trochę martwe.

5. Niepewność co do faktów

AI pisze pewnie, ale to jeszcze nie znaczy, że pisze prawdę. Brzmi wiarygodnie, gładko, logicznie — ale gdy sprawdzisz źródła… ups. Czasem ich po prostu nie ma, są zmyślone lub mają tyle wspólnego z tematem, co przepis na zupę z fizyką kwantową.

Do tego dochodzi język asekuracyjny: „wydaje się, że…”, „można przypuszczać”, „potencjalnie mogło dojść do…”. Brzmi profesjonalnie? Jasne. Ale to sposób na powiedzenie czegoś, nie mówiąc niczego konkretnego.

To trochę jak znajomy, który zawsze mówi „no w sumie tak… ale może nie…”.
Niby się wypowiada, ale nie bierze odpowiedzialności za żadne zdanie.

6. Brak osobistej perspektywy

Ludzie piszą z brzucha, emocji i doświadczenia. AI – z bazy danych. Brakuje mu wspomnień, porażek, przypałów, sukcesów z przypadku.

Nie przeczytasz tam:

„Zamknąłem laptopa i pomyślałem: co ja właśnie opublikowałem?”

Albo:

„Ten post napisałam o 2 w nocy, bo nie mogłam zasnąć. Potem przeczytałam go rano i… nie usunęłam tylko dlatego, że miał już 6 lajków, ale to był BŁĄD”
AI tego nie przeżyło, więc nie ma czego opisać. Zamiast tego dostajesz ogólne formułki, suche informacje, zero kontekstu. Brzmi jak encyklopedia, nie jak człowiek i można to wyczuć z daleka. 

7. Ogólnikowe omówienie

„Content is king”, „warto tworzyć wartość”, „autentyczność buduje zaufanie” — brzmi znajomo? No właśnie. AI często operuje frazesami, które mogłyby równie dobrze wisieć na motywacyjnych plakatach w open space. Problem w tym, że za tymi zdaniami często nie idzie żadna realna treść.

Nie ma pogłębionej analizy, nie ma konkretu, nie ma przykładu z życia wziętego. Jest za to „ogólny przegląd sytuacji”, który niby coś mówi, ale po przeczytaniu masz wrażenie, że dowiedziałeś się mniej więcej tyle, ile wiedziałeś wcześniej. 

Czyli: nic nowego.

Kiepsko wyszkolone AI potrafi zbudować strukturę tekstu, zachować spójność i rytm. Ale czy wnosi coś świeżego, coś, co zaskakuje albo zostaje w głowie? Zazwyczaj nie. Bo trudno wygenerować prawdziwy insight, jeśli nie ma się ani emocji, ani osobistych przekonań.

8. Twierdzenia i (o zgrozo) statystyki bez źródeł


„Według badań 78% konsumentów ufa markom, które publikują regularnie”. Super — tylko… jakim badaniom? Kto je zrobił? W jakim kraju, w jakim roku, na ilu osobach? 

AI uwielbia wrzucać statystyki, które brzmią poważnie, ale równie dobrze mogłyby być kompletnie zmyślone.

To nie jest złośliwość — to tzw. halucynacje AI, czyli sytuacja, w której model „domyśla się” danych, bo uznał, że pasują do kontekstu.

W efekcie dostajesz „fakt”, który nie istnieje. Dlatego każda liczba, każde „według badań”, każde „eksperci twierdzą” powinno budzić czujność. 

Zawsze warto dopytać o źródło — i nie poprzestawać na tym, co odpowie AI. Wejdź na stronę, sprawdź, kiedy to badanie zostało wykonane, kto je zlecił, czy wyniki były recenzowane. Może się okazać, że „najnowsze dane” pochodzą sprzed dekady albo dotyczą rynku w USA, a nie Polski.

Pamiętaj: bez źródła to nie fakt, tylko sugestia. A dobre treści nie opierają się na domysłach.

9. Płytkie spostrzeżenia

„SEO jest ważne dla widoczności w Google”.

No nie mów. To zdanie nic nie wnosi — nie daje nowej perspektywy, nie tłumaczy zależności, nie pokazuje żadnego mechanizmu ani nie zaskakuje czytelnika. To typowa wstawka-wypełniacz: wygląda mądrze, brzmi znajomo, ale po chwili orientujesz się, że równie dobrze mogłoby jej tam w ogóle nie być.

AI często generuje właśnie takie puste komunikaty — bez głębi, bez puenty, bez konkretu. To jak rozmowa z kimś, kto cały czas kiwa głową i mówi: „tak, to ciekawe”, ale nigdy niczego nie dopowiada.

Efekt? Tekst niby się rozrasta, ale nie rośnie wartość. Zamiast merytorycznego wpisu dostajesz nadmuchany balon z ładnymi zdaniami, które tylko zajmują miejsce i marnują czas odbiorcy. A przecież nie o to chodzi.

10. Brak logicznych mostów

Czytasz o content marketingu, przewijasz kawałek… i nagle: „Warto też wspomnieć o potrzebie autorefleksji w świecie cyfrowym”. Co? Jak tu doszliśmy?

AI potrafi skakać po tematach jak wiewiórka po kablach, często bez żadnego logicznego mostu. W jednym akapicie jesteś przy SEO, w następnym już przy rozwoju osobistym, a po chwili znów wraca e-commerce — jakby ktoś powycinał fragmenty z trzech różnych tekstów i złożył je bez sprawdzania, czy pasują.

Do tego dochodzą powtórzenia: jeden wniosek pojawia się trzy razy, tylko innymi słowami, bo AI nie ma wyczucia, że już coś powiedziało.

Brakuje płynnych przejść, rozwinięcia myśli, kontekstu między akapitami. Efekt? Czytelnik ma wrażenie, że tekst się rozjeżdża. Niby tematycznie blisko, ale logicznie — jakby ktoś połączył puzzle z różnych pudełek

11. Brak kontekstu kulturowego


„Thanksgiving to świetny moment na promocję w Twoim e-sklepie” – serio? Może i tak… w Ohio. Ale niekoniecznie w Opolu.

AI często korzysta z anglojęzycznych źródeł, co oznacza, że w treściach pisanych „dla Ciebie” mogą się pojawić odniesienia zupełnie oderwane od polskich realiów. Black Friday — okej, to jeszcze przeszło do mainstreamu. Ale już 4th of July jako „świetna okazja do komunikacji z klientem”? To brzmi jak tekst tłumaczony przez Google Translate, a nie pisany z myślą o naszym rynku.

Brak lokalnego kontekstu to nie tylko błąd merytoryczny – to rzecz, która natychmiast wybija czytelnika z rytmu. Bo jeśli AI nie rozumie, do kogo mówi, to jak ma napisać coś, co realnie trafi w potrzeby, język i mentalność odbiorcy?

12. Słabo zaczyna i słabo kończy


Zakończenie typu „Podsumowując, warto o tym pamiętać” – równie inspirujące, co instrukcja do tostera.

AI potrafi generować treści, które są poprawne… ale bez iskry. Początek nie zaciekawia, nie buduje napięcia, nie stawia pytania, które zmusza do czytania dalej. A koniec? Często to tylko parafraza akapitu środkowego, bez żadnego CTA, bez pytania do odbiorcy, bez zdania, które zostaje w głowie.

Człowiek wie, że tekst to nie tylko treść, ale też dramaturgia — trzeba jakoś wejść i jakoś zejść ze sceny. AI? Raczej wychodzi z kiepskim podsumowaniem pod SEO. 

13. Emoji overload

🔹🚀✨🔥 Treść naszpikowana emoji jak choinka ozdobami i to w listopadzie. AI ma skłonność do nadużywania emotek — wrzuca je automatycznie, często co dwa, trzy zdania, niezależnie od tego, czy pasują do tonu komunikacji marki, tematu posta czy odbiorcy. Post o optymalizacji budżetu reklamowego z emoji tęczy, serduszek i ogników? Tak, to się dzieje naprawdę.

W teorii mają „ożywiać” tekst, przyciągać uwagę i zwiększać zaangażowanie. Jednak jeśli jest ich za dużo… działają wręcz na odwrót.

Czasem mniej naprawdę znaczy więcej. Dobrze dobrane emoji mogą podkreślić przekaz. Ale kiedy mamy ich pięć w jednym akapicie — zaczynają przeszkadzać, odciągać uwagę i nadawać treści… infantylny ton.

Na koniec – nie chodzi mi o krytykę AI

Nie mam nic przeciwko sztucznej inteligencji. Wręcz przeciwnie – sama namiętnie korzystam z tych narzędzi i wiem, jak bardzo potrafią usprawnić codzienną pracę. Ale żeby wyciągnąć z nich coś naprawdę wartościowego, trzeba przestać traktować je jak magiczne pudełko z gotowymi tekstami.

To nie gotowiec – to współpracownik. I jak każdy współpracownik, potrzebuje wdrożenia.

Najlepszą praktyką (i jedyną drogą do jakości) jest nauczenie AI naszego stylu. Sposobu, w jaki mówimy, jak stawiamy przecinki, kiedy pozwalamy sobie na żart, a kiedy przechodzimy do sedna. To jest możliwe — i warto to robić. Bo narzędzie staje się naprawdę dobre dopiero wtedy, gdy przestaje pisać „jak AI”, a zaczyna pisać jak Ty.

Ten tekst powstał po to, aby pokazać Ci, jak rozpoznać tekst z ChataGPT i innych AI – na co zwracać uwagę, co można poprawić, aby tekst brzmiał bardziej „po ludzku”. Jeszcze raz podkreślę – sama korzystam z tych narzędzi, ale widzę też, co dzieje się w sieci. Fajnie, jeśli będziemy dążyć do poprawy jakości przekazu, a nie na odwrót. 😉

Daj znać, co Tobie rzuca się w oczy, gdy czytasz teksty generowane przez AI? Jakie sygnały obniżają zaufanie do autora?

Czekam na Twoje spostrzeżenia!

Kasia Grzech
Kasia Grzech

Copywriterka i specka od SEO z ponad 15-letnim doświadczeniem. Uczę innych, jak tworzyć skuteczne treści, które królują na pierwszych pozycjach w wyszukiwarce Google. Organizuję #seoŚrody, na których oswajam tematy związane z pozycjonowaniem, przekładając trudne definicje SEO na prosty, zrozumiały dla każdego język.

Artykuły: 30

Dodaj komentarz